Hidan x Reader


-Cholera! Te jebane bułki są twarde jak chuj! Dlaczego tu nie ma nigdy nic, co nadawałoby się do żarcia?
-Jeśli masz jakiś problem to idź do sklepu.
-Tylko ja tutaj chodzę do sklepu! Mam dość, wy się nie odżywiacie czy coś?
-Tak, tak. Chodzisz do sklepu i kupujesz tylko żeberka. Te bułki przyniósł Deidara, do niego miej pretensje.
-Ale!
-Zamknij się, nie widzisz, że pracuję? -Kakuzu starał się pozbyć towarzysza oglądając przy tym dokładnie banknot po banknocie.
-Ty i te jebane pieniądze! - Hidan wyszedł z pokoju zamykając za sobą z hukiem drzwi. Chłopak postanowił się przejść. Po raz pierwszy był taki zdenerwowany. Założył czarny T-shirt i wyszedł. Nie miał pojęcia gdzie iść. Działał pod wpływem impulsu. Wiedział, że nie wytrzyma dłużej w kryjówce. Musi się gdzieś wyrwać. Za długo czasu spędził bezczynnie leżąc i gapiąc się w ekran telewizora. Tak dawno nie składał żadnej ofiary swemu bogu. Czas odrobić straty.
Wybrał się do pobliskiego lasu. Zawsze ktoś tamtędy przechodzi. Odprawi chociaż jeden rytuał i pomyśli, co dalej. Może pójdzie się nawalić do jakiegoś pubu. Usiadł na najwyższym drzewie i obserwował wszystko z góry. Przez chwilę myślał o swoich kompanach z Akatsuki, lecz jego rozmyślanie przerwał mu długi pisk.
-Moja ofiaro, dlaczego się boisz? Nie martw się, już niedługo ukoję twe cierpienia!
Zeskoczył na dół i pobiegł w stronę, skąd dochodził dźwięk. Zatrzymał się na kilka metrów przed swoją zdobyczą i ukrył w krzakach by ocenić sytuację. Było to dwoje ludzi. Kobieta- dosyć szczupła, nogi miała cudowne, włosy długie i brązowe, a buźkę niesamowicie piękną- i mężczyzna- gruby, ale muskularny gburowaty gość-, który trzymał ją za włosy i wymachiwał pięścią przed nosem.
-Kiedy dostanę swoje pieniądze? Kiedy?! -Mężczyzna cały czas powtarzał to zdanie- Mała, byłaś świetną aktorką, ale twoja rola dobiegła już końca!
-Obiecuję, że je dostarczę! Najpóźniej za miesiąc!
Mężczyzna zamachnął się i jego ręka zatrzymała się kilka centymetrów od twarzy dziewczyny. Kobieta wyglądała na zaskoczoną. Przed nią pojawił się białowłosy facet z wielką kosą na plecach, który zatrzymał uderzenie jej prześladowcy. Czyżby chciał ją obronić? Nie, to nie możliwe. Spojrzała na jego płaszcz. Jest z Akatsuki, czeka ją rychła śmierć. Nie przejęła się tym, wolała zginąć niż dalej być męczoną i prześladowaną przez tego grubego gbura. Tymczasem członek organizacji bez zastanowienia odciął mężczyźnie głowę i odprawił rytuał. Dziewczyna nie uciekła, wiedziała, że jeśli spróbuje się wymknąć może spotkać ją to samo. Nie chciała już ryzykować. Nie wiedziała też, co się stanie, jeśli tu zostanie, stała, więc w strachu jak sparaliżowana. Gdy nieznajomy skończył, zaczął jej się przyglądać z szaleńczym uśmiechem na ustach. Pomyślała, że chce ją wykorzystać i nie zważając na nic zaczęła biec przed siebie. Nie minęło kilka sekund, a chłopak już stał przed nią.
-Czego ode mnie chcesz? -Wykrzyknęła- Jestem zwykłą dziewczyną z małej wioski! Na nic ci się nie przydam!
-Nie o to chodzi -odpowiedział i przerzucił sobie dziewczynę przez ramię. Postanowił, że weźmie ją do miejsca, gdzie nikt nie przyjdzie jej z pomocą.
Biegli tak szybko, że cudem było to, iż Hidan nie wpadł na ani jedno drzewo. Gdy dotarli na miejsce postawił ją delikatnie na ziemi. Rozejrzała się dookoła. Byli na łące, a dookoła widniały same góry. Trzeba przyznać, że widok był stąd nieziemski.
-Gdzie mnie zabrałeś? -Wykrzyknęła, wyglądała jakby za chwilę miała się rozpłakać- Po co mnie tu przywlokłeś? Czego chcesz? -Z jej ust płynął potok pytań, na które jak najszybciej chciała usłyszeć odpowiedź.
-Zamknij się! -Odprysnął- Wziąłem Cię tu i już. Ciesz się, że uszłaś z życiem. Coś Ci się nie podoba?
-Nic nie rozumiem -wzruszyła ramionami.
-Ja też nie, nie martw się. Działałem pod wpływem impulsu! Nie chcę Cię skrzywdzić, dobrze? -Starał się poukładać wszystko w całość. Zamyślił się i przez pewien czas siedzieli w milczeniu. Słońce już powoli zaczynało zachodzić i łąka pokryła się w półmroku.
-Możemy tutaj zostać? Nie chcę nigdzie iść, a tym bardziej wracać do domu.
-Myślisz, że odstawiłbym Cię do domu? -Chłopak wybuchnął szaleńczym śmiechem- W życiu! Myślisz, że jestem głupi? Taka okazja może się już nie trafić!
-Okazja? -Dziewczyna nie do końca wiedziała, o czym mówi jej wybawiciel.
-Wierzysz w miłość od pierwszego spojrzenia?
-W miłość...-Dziewczyna nie spodziewała się takiego pytania, była zdziwiona, ale nie okazywała tego. Zamyśliła się przez chwilę- Nie. Taka miłość nie istnieje. To tylko złudne uczucie. Blef.
-Jesteś pewna?
-Całkowicie.
-To uwierz do jasnej cholery! -Krzyknął Hidan, po czym rzucił się na dziewczynę, przyciągnął ją do siebie i przybliżył swoje usta do jej. Po chwili zawahania złożył delikatny pocałunek na jej wargach. Dziewczyna odwzajemniła go.
-Więc jednak wierzysz.
-Ja nie jestem pewna. -Powiedziała nieśmiało i spojrzała chłopakowi głęboko w jego fioletowe, ciemne oczy. Nagle w jej oczach pojawiły się łzy i mocno przytuliła się do ciepłej jego klatki piersiowej- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
-Za co? –Chłopak nie ukrywał zaskoczenia- Przecież to chore. Dziękujesz seryjnemu mordercy, który zabrał Cię w nieznane miejsce! A może chcę cię zgwałcić i zabić?
-Nie. Nie zrobisz tego.
-Skąd ta pewność? –Zdziwienie teraz malowało się pełną barwą na jego twarzy.
-Ja to po prostu wiem. Zaufaj mi. –Dziewczyna otarła łzy i uśmiechnęła się do chłopaka.
-Dlaczego… -nie zdołał dokończyć pytania, ponieważ dziewczyna złożyła mu delikatny pocałunek na ustach.

1 komentarz:

  1. Twój blog został oceniony. Zapraszam na http://ocenialna-blogow.blogspot.com/2013/07/68-shounen-shoujo-aiblogspotcom.html

    OdpowiedzUsuń