Katarina x Talon

"...Dlaczego miałbyś być przesadnie kulturalny? Pij jak chcesz, rób co chcesz, ćpaj co chcesz. Jesteś wolny. Nie masz rodziców, nie masz rodzeństwa, nie masz godnych przyjaciół. Więc co Cię ma ustawiać, co ma Ci narzucać tą jebaną etykę? Nic kochanie, naprawdę nic..."
*
Zaczął się dziwny etap w życiu, nie dlatego, że generał ostatnimi dniami ciągle debatował nad dalszym losem swojej córki, czy przez to, że mieszkając razem z płatnym zabójcą Katarina czuła się kompletnie bezwartościowa. Nie, chodziło o samego Talona. Jego obecność przeszkadza tak bardzo... Ale jednak nie wyobrażasz sobie tego, że mogłoby go nie być. Nie rozumiała swojej egzystencji. Nie widziała jej sensu. Nie wiedziała nawet czemu ojciec wpuścił go pod dach. W takich chwilach jak ta, Katarina wolała iść napić się gorącej herbaty i wyłączyć myślenie niż zastanawiać się nad rzeczami których nie chce lub nie powinna wiedzieć, szkoda że tego nie zrobiła. Dzisiaj nie.
*
Dziewczyna stała przed lustrem w długim holu. Nie była biedna, Pochodzi przecież ze szlacheckiego domu.. Nie pasowało by... bo jakże inaczej.
Przyglądala się swoim długim czerwonym włosom. Już nie raz miała ochotę je ściąć, ale mimo wszystko lubiła gdy podczas wietrznego wieczoru, kosmyki upadały jej bezwładnie na różnych częściach ciała. dotykała je, a potem pozwalała im dalej bezwładnie latać. Teraz też ich dotknęła. Były takie gladkie i miękkie. Wbiła w nie palce, i pociągnęła dłoń w dół. Żadnych kołtunów, były idealne. Nagle niesubordynacja pokojówek dała się we znaki.Ten akt rozmyślanego nieposłuszeństwa wobec ustalonego porządku irytował Katarine. Okna w sąsiednim pokoju były otwarte, a niefortunnie zdarzyło sie że w tym czasie do domu musiał wejść Talon. Przeciąg był tak duży że lustro spadło na ziemię i omal nie wbiło się w stopy Katariny.
-Człowieku! Co Ty wyprawiasz?!- Katarina wydarła się na cały hol. Talon nie wyraził zbytniego zainteresowania. Potraktował dziewczynę jak powietrze, wszedł do jednego z pokoi i zatrzasnął drzwi. Katarina zmarszczyła czoło, nie wiedziała co było powodem złego humoru lokatora, i chwilowo wolała odpuścić.
*
Talon zaczął nerwowo szukać czegoś w biórku. Nie wiedział dokładnie czego, ale wiedział że to gdzieś tutaj jest. Krople potu spływając po twarzy chłopaka spadały na biórko. Dłonie trzęsły mu się, a serce biło jak oszalałe. Nie wiedział co się dzieje. Przetrząsnął całe biórko z góry na dół. W powietrzu unosiły się kartki papieru, a po podłodze wałały się pióra do pisania. Pod ścianą został wylany czarny atrament i teraz wolną stróżką spływał po dębowym parkiecie. Nagle pomyślał sobie o Katarinie i uspokoił się trochę. Ta dziewczyna miała w sobie to coś, co zawsze pociągało chłopaka, ale nie potrafilby jej ruszyć. Jej smukła postawa dla Talona była czymś niezwykłym. Oczy miała przeciętne, ale nie ich kolor. Kolor był nieziemski. Ona pochłoniła całe jego myśli. Tak okropna dla innych, tak piękna dla niego. Jego fantazyjne myśli brutalnie przerwał łomot z dalszej części posesji.
*
Katarina szybkim krokiem weszła do łazienki. Niemalże wbiegła do niej. To ona była sprawczynią niespodziewanego łomotu. Dziwny dzień, dużo rozmyśleń. Katarina, weź się w garść. Katarina co z Tobą? Katarina..
Dziewczyna polała twarz zimną wodą. Tego jej było trzeba. Odsapnęła i już miała zamiar wyjść z łazienki gdy nagle puściła jej się krew z nosa.
-Kurwa.. -szepnęła i wytarła nos o rękaw białej koszuli. Krwotok nie ustał.
Nie miała pojęcia co się robi w takich chwilach, więc po prostu odchyliła głowę do tyłu. Nie wiedziała co się może stać. Może padnie, ale nie traktowała lecącej krwi z nosa jak coś śmiertelnego. Trwała tak jeszcze chwilę i z czasem gdy ostatnia kropelka spłynęła do ust, krew przestala lecieć. Wróciła do normalnej pozycji i powtórnie wytarła twarz. Tym razem o mokrą szmatę, która wisiała na wannie i wyszła z łazienki.
*
W między czasie, gdzy Katarina spędzała czas w łazience, Talon zdążył zobaczyć co się stało. Gdy wszedł do kuchni ujrzał ulubioną zastawę Generała w kawałkach leżącą na ziemi. Mozolnymi ruchami miał zamiar to posprzątać, gdy do kuchni weszła Katarina.
-Hej Ty! - wskazał na jedną z pokojówek - Posprzątaj to! Natychmiast!
Talon wydał polecenie. Pokojówka musiala słuchać. Panem jest Talon, a władcą jest sam Pan. Chłopak spojrzał na półprzytomną Katarinę. Jej czerwony rękaw bardzo zwracał na siebie uwage, więc bez wachania chlopak podszedł do niej.
-Krwawiłaś.. - Złapał za dłoń dziewczyny. Jej wyraz twarzy, taki zmęczony.. Wyglądała jak słodka mała dziewczynka. Taka była prawda.. Ona po prostu nieświadomie rozkochiwała w sobie chłopaka coraz bardziej.
-Tak trochę..
-Skaleczyłaś się? - zapytał Talon niby zatroskany. 
-Nie.. odwal się. - Katarina lubiała mówić dobitnie innym ludzią co czują. Ale fałszywe podrygi w stronę Talona same ją męczyły.Wyrwała dłoń i odwróciła się w przeciwną stronę od chłopaka.
-...Pomóc Ci w czymś?
-Talon, czemu nie stosujesz się do moich poleceń? -Oparła podbródek na swoim ramieniu.- Powtórzę ostatni raz. Wal się..- Katarina nie zmieniając kierunku, potruchtała schodami na piętro. Dziś dom był wręcz przepełniony ludźmi, więc dziewczyna się zdziwiła jak na piętrze wiało pustkami. Wzruszyła ramionami stwierdzając że wszystkich owił tłok pracy i weszła do swojego pokoju.
*
Talon nie chciał odpuścić. Zaparzył gorącą herbatę i miał zamiar iść do dziewczyny, ale uznał że jest ciotą i nie potrafi. Było pewne, że Katarina ponownie go spławi, więc na nic nie liczył. Herbatę postawił na jednym z brzozowych blatów kuchennych i wyszedł do salonu.
Tak bardzo zależalo mu na tej dziewczynie. Był twardy, ale za każdym razem zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że każdy następny cios Katariny może być ostatnim. Jej ruch będzie dla niego śmiertelny. Wiedział jak to będzie boleć. Przymrużył oczy i rozwiał złe myśli.
Za ten czas Katarina grała w warcaby sama ze sobą. Było to lepsze niż czysta świadomość błędów wychowawczych swojego ojca. Zatracała się w kolejne ruchy, ale zwycięstwo samej ze sobą było raczej nie możliwe. Znała swoje myśli i swoje następne ruchy. Wiedziała jaki będzie przebieg gry... Po jaką cholerę w to gram? Szeptała do swoich myśli. Jednym ruchem strąciła planszę gry z łóżka, a pionki roztrzaskały się o ścianę. Nikogo nie słuchała. Przecież wiedziała że ona zawsze ma racje. Ale teraz chciała sięgnąć po poradę kobiety.
-Mileno? - Zawołała jedną z pokojówek- Czy możesz podejść do mnie?
*
Talonowi spuściło się oko. Myśłał, że spał pietnaście minut, ale wyszlo na to, że pietnaście minut  trwało czterdzieści pięć minut. Siadł na skraju sofy i przeciągnął się. Nagle usłyszał odbicia obcasa o drewniane schody. Przetarł oczy i wyjrzał za ścianę. To była Katarina. 
Myślał że jeszcze znajduje się we śnie, bo dziewczyna miała na sobie jasną, prostą suknię do kostek, a talię ściągniętą ozdobnym kremowym gorsetem lekko wysadzanym bursztynami. Włosy miała spięte w kok. Wyglądała ślicznie. 
Dziewczyna wolnym krokiem podeszła do Talona. Gdy znalazła się wystarczająco blisko chłopaka, to ten dopiero mógł stwierdzić, że cała drży. 
-Katarina.. Mógłbym Ci w czymś pomóc ?- Zapytał delikatnie Talon. Ona wyciągnęła dłoń w jego kierunku, i opuszkami swoich palców dotknęła jego ramie.
-Napiłbyś się ze mną herbaty?- Zapytała.
Jej palce mozolnym ruchem padły na łokieć, a z tamtąd powędrowały na dłoń. Talon był nieźle podekscytowany, ale nie wyrażał tego.
- Oczywiście że tak..-zrobił parę kroków w stronę kuchni, po czym obrócił głowę-... Ślicznie wyglądasz..
Kącik ust Katariny uniósł się lekko w górę. Jej cel, aby oczarować swojego ukochanego został osiągnięty, ale nie chciała stopować na jednym osiągnięciu. Usiadła na sofie i czekała na chłopaka.
*
Talon zaczął się lekko denerwować. Nie wiedział, co było przyczyną nagłej zmiany stosunków do niego, ani zmiany wyglądu. Czy chciała się mu upodobać? Albo po prostu sukienka jest dość wygodna i ją zalożyła..? Tak.. To drugie było bardziej prawdopodobne niż to pierwsze.
Mógł tylko gdybać, ale jedno było pewne: Dziewczyna własnie siedziała w salonie i czekała aby wypić herbatę ze swoim współlokatorem. Nigdy wcześniej tego nie robiła, ale Talonowi sie to spodobało. Przeniósł tacę do pomieszczenia i zasiadł obok damy.
-Dziękuję..- Katarina ponownie się uśmiechnęła i wzięła łyk ciepłego napoju. Talon zrobił to samo.
-Katarina.. Co się dzieje? Przecież obydwoje wiemy, że Ty taka nie jesteś..-Wreszcie chłopak wydobył głos
-Jaka? - Katarina odłożyła filiżankę.
-Twoje zachowanie... Sukienka, te włosy..
Katarina podniosła wzrok na ukochanego.
-Nie podoba Ci się?
-Nie.. To znaczy.. uhh..- Talon dotknął dłoń dziewczyny.- Jesteś taka piękna.. Nawet bez tego stroju jesteś urocza..
Ta sytułacja nie odpowidała Talonowi. Nie pasowało to do niego, ale przy niej się zmieniał. Nie mógł powiedzieć czy na lepsze, czy na gorsze, ale jeżeli jej się to podobało, to tak musiało być. Katarina kazała- Talon musiał słuchać. Podobna sprawa jak z pokojówkami.
Dziewczyna wolną dłonią musnęła policzek chłopaka, i zlożyła mu pocałunek na szyi. Chłopak był lekko oszołomiony, ale nie było mowy o przeciwstawieniu się. Powoli dziewczyna składała mu pocałucki w niektórych miejscach, aż wreszcie przestała.
-Jesteś... dość spięty.. -mruknęła Katarina.
Wtedy Talon uśmiechnął się lekko, i przechylił Katarine na łóżko, całując jej różowe usta.
Dziewczyna położyla dłonie na jego klatce piersiowej i zamknęła oczy.
Talon nie wierzył co tak naprawdę się stało. Nie docieralo do niego to, że właśnie czule obejmuje swoją kochankę, a ona marzy w jego pocałunkach. Nie chciał zrobić jej najmniejszej krzywdy.
On, zabójca,
Ten, który bezlitośnie karał swoich wrogów,
Ten, który bez zapłaty skazywał na śmierć przypadkowe osoby,
Zakochał się. 
Było widać że Katarina chciała więcej. Wyrwała się z objęć partnera i rozpuścila włosy. Za ten czas, chłopak rozwiązał jej gorset. Nie chciał czekać. 
Sukienka spłynęła po dziewczynie jakby jej skóra była z bardzo łagodnej tkaniny. Coś na rodzaj jedwabiu, tylko że łagodniejsze.  
Byla całkiem naga. Chlopaka to podniecało. Patrzył na nią jak na obiekt pożądania, ale nie tak jak na dziwkę. 
Atmosfera w pokoju byla tyle namiętna, że nawet nie zauważyli, że służba przyglądała im się z kuchni. Liczyli się tylko oni. 
Katarina objęła swojego partnera i znów zaczęli sie całować. Różnica pomiędzy tymi pocałunkami a wcześniejszymi była taka, że te z każdym następnym zdawały się być coraz bardziej namiętniejsze czy romantyczne.
Talon oderwał usta,
-Katarina, kochasz mnie?- zapytał delikatnie.
-Mhm..- Katarina nie wiedziała za bardzo o co pyta. Była jakby w transie.
-Odpowiedz mi, czy mnie kochasz..-Powtórzył pytanie. 
-Talon, ja zawsze Cię kochałam.. od momentu gdy się tutaj pojawiłeś.. - Katarina wreszcie wyznała chłopakowi to, co do niego czuła. Marzenia Talona się spełniły tak jak Katariny.
Chłopak zdiął spodnie i poczekał chwilę, aż Katarina nie znajdzie sobie wygodnego miejsca na jego biodrach. Wbiła mu się powoli w penisa. 
Talon objął dziewczynę, gdy ta delikatnie przyciskała się do niego i podnosiła. 
Był podniecony, ale hamował żeby tylko nie zrobić jej krzywdy. 
Był jej pierwszym partnerem. Ale ona chciała żeby właśnie był to on. Po parunastu minutach wyszedł z niej i przytulili się nakrywając na siebie i Katarine ciepły koc.
 -Właśnie tak wyobrażałam sobie swoj pierwszy raz.. 
Talon zerknął na Katarine.
-Że jak?
-Z Partnerem którego nigdy nie przestanę kochać.. 

1 komentarz:

  1. Cześć zapraszam do mojej nowej serii o talonie ,, Talon-Kroniki zabójcy", w ciągu tygodnie będzie się pojawiać minimum jedna część. Będzie opowiadać o całym życiu bohatera. Jest to moja pierwsza historia, proszę o oceny :). : https://www.wattpad.com/user/banann2

    OdpowiedzUsuń